Trevor Noah poszedł na wojnę z Tomi Lahren, królową skrajnej prawicy

Konserwatywny komentator Tomi Lahren wystąpił w „Daily Show” Trevora Noah i udowodnił, jak daleko muszą się posunąć media, aby znów być słabszym.

Jeśli twój uchwyt na Twitterze nie zawiera żaby, która mruga złośliwie na końcu, jest całkiem możliwe, że nigdy nie słyszałeś o Tomi Lahren. Wielu innych ma jednak; 24-letni gospodarz talk-show dla Glenna Becka Płomienie zapracował na porządek 3,5 miliona obserwujących na Facebooku za jej upalne podejście do Colina Kaepernick, Black Lives Matter i innych standardowych taryf alt-right. Jest nieprzejednanym głosem zwolenników Millennial Trump, a w środę usiadła do zaskakująco długiego wywiadu z Codzienny program 's Trevor Noe . Chociaż ci dwaj rzadko spotykają się ze sobą, Noah porzucił zwykły chwyt z Comedy Central i zaangażował się w niemal całkowicie poważną debatę z Lahrenem na temat trzeźwości Trumpa (9:00), rozwijające się media głównego nurtu (13:30) i oczywiście Colin Kaepernick (19:00).

Nie było to obalenie w stylu Stewarta, ale sprawiło, że rozmowa była naprawdę odkrywcza (choć czasami przerażająca). Wiele kwestii Lahren było, jak można się było spodziewać, godnych pogardy – jej irytujące upór, że „nie widzi koloru” zapewniało moment śmiechu, żeby nie płakać. I okazała się wyjątkowo dobra w unikaniu pytań Noego, zamiast tego wygłaszając przećwiczone kwestie o patriotyzmie i trofeach za uczestnictwo. Lahren również zaśmiał się z zaskoczenia, gdy Noah nieco oksymoronicznie odpowiedziała na jego pytanie, czy uważa się za konserwatystkę, mówiąc: „Jestem milenialsem, więc nie lubię etykietek”.



To powiedziawszy, Lahren na pewno trzymała się. Jej argumenty zawierały wszystkie znane logiczne dziury, ale jak wprawny dzieciak z debaty, który najlepiej wykorzystuje złe zadanie, przedstawiła je tak elokwentnie i pewnie, że nawet gdy nadarzyła się okazja, Noah miał trudności z wymierzeniem skutecznego kontrataku. Kiedy publiczność wygwizdywała ją lub oklaskiwała jednolinijkę Noego, uśmiechała się uprzejmie, uporczywie prezentując swoje uwagi, nigdy nie przekształcając się w gniewną karykaturę prawicowej gadającej głowy, która być może Codzienny pokaz fani są do tego przyzwyczajeni.



Różnorodne wyniki Noah podkreślają, że w tych debatach nie będzie już wyraźnych zwycięzców i przegranych. Po latach wyśmiewania sił, które dały początek Trumpizmowi, Noah i jego koledzy utknęli teraz, uderzając w górę przeciwko takim przeciwnikom, jak Tomi Lahren, który obserwował patroszenie Tucker Carlsonów, którzy byli wcześniej i opanowali sztukę neutralizowania złośliwych stron z gładko recytowanymi retoryka, która może sprawić, że dobrze wymierzony żart będzie wyglądał jak kula. Zasadniczo nie jest to już zabawne, a Noah – wraz z każdym innym prowadzącym do późna w nocy, dla którego polityka była kiedyś tylko pożywką dla monologów – musi uderzyć w ciężką torbę i nauczyć się, jak oddawać ciosy. Ciężko.




Dalej: Keith Olbermann pyta: „Czy Donald Trump naprawdę wierzy w to, co mówi?”