Joe Scarborough ma wielkie marzenia (w tym „Trump: The Musical”)

Były kongresman z Florydy, Joe Scarborough, twórca „Morning Joe” MSNBC, zamienił swój napięty związek z Donaldem Trumpem w wodę na nowy, zwariowany projekt: „Trump: The Musical”.

– Zagraj dla niego, Joe – powiedział Mika Brzeziński. Zniżyła głos do ochrypłego szeptu. „Po prostu daj mu trochę” smak. '

To było niedawny poranek w Nowym Jorku, kilka godzin po tym, jak Brzeziński i Joe Scarborough podpisali kontrakt na kolejny odcinek MSNBC. Poranek Joe, a teraz próbowała nakłonić swojego współgospodarza, by ujawnił mi sekret. To była tajemnica dotycząca Donalda Trumpa.



Nie wiedziałbyś tego teraz – w końcu od późnej wiosny Scarborough był jednym z największych krytyków Trumpa – ale w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy kandydowania Trumpa Scarborough często wydawał się być dodatkiem do kampanii Donalda, rzucając pytania do softballu w Trumpa, kiedy dzwonił na program, i kąpać go zaocznie, kiedy nie był w programie. Trump, Scarborough powiedział swoim widzom, był „mistrzowskim politykiem”, prawdziwym drugim przyjściem Ronalda Reagana.



Ten rodzaj sympatii nie podobał się niektórym kolegom Scarborough (różni pracownicy NBC, z którymi rozmawiałem, określali to jako „nieprzyzwoite”, „niestosowne” i „hańba”), ale na pewno połaskotało Trumpa. „Masz mnie prawie jako postać legendarną” – komplementował Scarborough w lutym; przy innej okazji nazwał Scarborougha i Brzezińskiego „zwolennikami”.



Oczywiście uczucie było ulotne. Gdy Trump nie złagodził swojego przesłania, Scarborough stał się sceptyczny – i latem, kiedy mówił na antenie na temat prezydentury Trumpa, wyczarował wizje zamieszek rasowych i nuklearnego holokaustu. Prywatnie zastanawiał się nad znaczeniem politycznego ataku Trumpa w dziwniejszy sposób. A teraz, kiedy siedzieliśmy w jego biurze przy 30 Rock, zastanawiałem się, co miał do wyjawienia: przeklętą pocztę głosową od Donalda? Tajne nagranie o 47 procentach narodu? Scarborough trzymał mnie na hakach. W końcu dał mi swoją łyżkę. – Pracuję nad musicalem – powiedział. 'Jego Trump: musical. '

Roześmiałem się, ale kiedy zdałem sobie sprawę, że nie żartuje, moje rozbawienie ustąpiło miejsca podziwowi dla tego, co Scarborough dostrzegł dla siebie: szansy. Postać, którą kiedyś wyobrażał sobie w Białym Domu, którą teraz wyobrażał sobie na Broadwayu. „Właściwie to” Hamilton spotyka się Księga Mormona, – tryskał Scarborough, rzucając swoją zarozumiałość na komiczną zabawę. Kiedy Brzeziński go podpowiadał, Scarborough, którego ego jest tak zdrowe jak jego włosy, sięgnął do teczki i wyciągnął iPhone'a. Chciał, żebym posłuchał. – Mam nadzieję, że nie będziecie mieli problemu z włożeniem moich słuchawek dousznych – powiedział, przecierając je zdawkowo rąbkiem koszuli. Nacisnął „play”, muzyka nabrzmiewała i wkrótce męski głos, tytułowa postać, dźwięczał mi w uszach:



jestem tylko prostym człowiekiem

Błogosławiony tą pomarańczową opalenizną

jestem po prostu tytaniczna

Ukochany przez Latynosów i Żydów

jestem ogromny

jak czytać książkę w tydzień

Przegrani nie rozumieją

Geniusz mojego planu granicznego

Nazywają mnie głupcem

Potem ośmielają się wyśmiewać moje ogromne dłonie

Nacisnął „pauza” i wyjąłem słuchawki. Fragment, który usłyszałem, był szorstki – tylko demo, przypomniał mi Scarborough, zaśpiewany przez jego przyjaciela – ale za miesiąc odwiedzi studio w Nowym Jorku, by wyprodukować bardziej dopracowaną wersję. Tam David Cook, dyrektor zespołu Taylora Swifta, zajmował się płytą rezonansową, a Rory O'Malley, który obecnie obala dom jako Król Jerzy III w Hamiltona, poradziłby sobie z pracą wokalną. Po tym Scarborough i jego agent, Ari Emanuel, mieli już wszystko, czego potrzebowali, aby zacząć gromadzić sponsorów finansowych do wystawienia produkcji. Szeroki, wyczekujący uśmiech Scarborough przeczył wszelkiej niepewności, wszelkim poczuciu, że może to być zniechęcające pole, w które można wskoczyć.

Zapytałem go, czy jest pewien, że ludzie – nie wspominając o publiczności na Broadwayu – nadal będą zainteresowani Trumpem po listopadzie. – O tak – odparł Scarborough. „Wiedza o tym facecie jest na tyle ogólna, że ​​mogę napisać wszystko, co chcę napisać”. Był jeszcze bardziej podekscytowany, gdy w jego oczach pojawiły się obrazy owacji i nagród Tony. „Ludzie mówią: „No cóż, a jeśli on wygra?”. - powiedział Scarborough. – Idę: „Jeszcze lepiej!”. '


Mimo wszystkich szkód, jakie wybory prezydenckie Trumpa wyrządziły polityce personalnej, zrobiło to coś niezwykłego dla Joe Scarborough. Z pewnością wzmocniło to jego profil na polityczno-medialnym krajobrazie, ale zwiększyło też niektóre i tak już gigantyczne ambicje. Jeśli szaleństwo naszej politycznej epoki wywołało niepokój u zdecydowanej większości z nas, w Scarborough pojawiło się coś innego: odnowione przekonanie, że jest on zdolny do wyczynów daleko wykraczających poza poranny program telewizyjny. A w chwili, gdy polityka jest gorąca, dziwaczna i bardzo żywa w naszej kulturze, kto może winić faceta za wielkie myślenie?

Scarborough, były kongresmen z Florydy, który spędził lata 90., stawiając przyjacielską minę niektórym z ostrzejszych republikańskich polityk Newta Gingricha, narodził się Rano Joe dziewięć lat temu. A z rotującym asortymentem politycznych rąk i dziennikarzy, od tamtej pory używał tego programu, aby podsycać ciekawość plemienia wpływowych rozrzuconych po korytarzu Acela. „Byłem na” Rano Joe i dostałem czterogwiazdkowych generałów, którzy napisali do mnie w środku serialu coś zaskakująco wartego uwagi” – mówi Washington Post David Ignatius, częsty gość.

Kiedy w zeszłym roku Trump włączył się do wyścigu prezydenckiego, Scarborough przyjaźnił się z biznesmenem od prawie kilkunastu lat i zaczął wymawiać go jako kandydata, gdy większość ekspertów odrzucała go jako towarzysza. Scarborough mówi, że po prostu przewidywał polityczną przyszłość – słusznie, jak się okazuje. Chwali się przejażdżką, którą wybrał zeszłego lata do Scranton w Pensylwanii na rodzinny ślub, podczas którego zatrzymał się w Target na zachód od Nyack, aby skorzystać z bankomatu. (Zapomniał swojej przepustki E-Z). „Rozejrzałem się po wszystkich ludziach i od razu podniosłem słuchawkę”, wspomina Scarborough. „Zadzwoniłem do Miki i powiedziałem: „Trump wygra nominację Republikanów”.